mapa stron | english
Zapraszamy do naszych Oddziałów:
 

 


 

BLUSZCZ

 

Zmieniający kolor wraz ze zmianą pór roku

winobluszcz jest od wielu lat znakiem

rozpoznawczym wrocławskiego Muzeum

Narodowego. Na pomysł

tak oryginalnej ozdoby wpadł dyrektor Mariusz Hermansdorfer, który chciał uatrakcyjnić wygląd

XIX-wieczego gmachu. Pierwsze pnącza posadzono ponad 20 lat temu, teraz roślina zajmuje większą część muzealnej elewacji. Winobluszcz

w początkowej okresie rozwoju wymaga

specjalnych podpórek, później, kiedy rośliny są większe, wypuszczają przywry, przy pomocy

których przyczepiają się do muru. Jesienią

liście tracą chlorofil i przybierają czerwoną barwę.
Jest to roślina bardzo silnie się rozrastająca,

dlatego specjaliści zajmujący się nią muszą kontrolować jej wzrost.Adam Szopa z firmy Salus zajmującej się pielęgnacją zieleni przy Muzeum Narodowym tłumaczy: odcinamy te pędy, które zachodzą na okna, kierujemy w miejsca jeszcze nieporośnięte.

 

  

 

  Roślina jest nawożona raz do roku, w okresach suszy  jest podlewana. Winobluszcz na wrocławskim Muzeum Narodowym jest w szczytowym okresie rozwoju,

będzie jeszcze żył kilkadziesiąt lat. Już teraz specjaliści dosadzają młode rośliny, żeby później zajęły one miejsce tych starzejących się.

 

  

 

 

 

Fot. A. Kowalów, M. Osman

 

 


NIETYPOWI GOŚCIE MUZEUM 

Od 5-ciu lat w zakamarkach elewacji Muzeum Narodowego zimują nietoperze. W porze zasypiania (późna jesień) w sali wykładowej można usłyszeć ich charakterystyczny pisk.
Goszczący w Muzeum Narodowym gatunek to borowiec wielki - jeden z największych nietoperzy w Polsce o długości ciała dochodzącej do 8 cm. Jest owadożerny, prowadzi nocny tryb życia. Zimę spędza w dziuplach lub szczelinach budynków. Ciekawostką jest, że w ciągu roku potrafi migrować nawet do 1500 km. „Jesteśmy dumni, że wracają do nas każdego roku, to znaczy, że czują się tu dobrze – mówi Jadwiga Jasińska Sadura szefowa działu oświatowego. Odgłosy wydawane przez borowce z pewnością znają uczestnicy zajęć z historii sztuki. Szczególnie głośno się zachowują, kiedy mówimy o średniowieczu, ponieważ w tamtych czasach niestety nie były dobrze traktowane – żartują pracownicy działu oświatowego. Muzealnicy współpracują z firmą Nyctalus, która na co dzień „opiekuje się” muzealnymi nietoperzami i pomaga im np. kiedy przez pomyłkę zamiast do swojej kryjówki wlecą przez otwarte okno do muzeum.

 

        

 

Zdjęcia: